Ogród

Zapraszam do naszego ogrodu, wirtulanie i ... realnie- Tuchola ulica Kreffta 1.

 

Całą galerię podzieliłam wg kryterium lat oraz tematów. Według lat- ponieważ zdjęć mamy dużo. Według tematów, bo jest tyle spraw, które chciałabym tu "uwiecznić".

Muszę jednak wyjaśnić kilka spraw dotyczących historii ogrodu. W mojej rodzinie jest on dopiero od 1997 roku. Wtedy wyglądał on tragicznie, ponieważ poprzedni właściciele opuślili w latach 60-tych swoją niegdyś przepiękną posiadłość i przez ponad 30 lat ręka ludzka nic tu nie tykała (oprócz złodziejskich łap pachciarzy orzechów i złomiarzy). Nie lada kosztem i wysiłkiem było więc w pierwszej kolejności uprzątnięcie tego bałaganu. Mam kilka zdjęc po tych porządkach. Oto one...

 

2004 - już nie takie same początki

Pierwsze poważniejsze pracy zaczęły się gdzieś około 2000 roku. Wreszcie można było bezpiecznie wejść na działkę i się porozglądać czy pospacerować bez ryzyka wpadnięcia do jakiejś niezabezpieczonej studni czy zaplątania się w gąszcz wybujałych chwastów.

W 2001 roku wyromontowaliśmy drewniany domek, ale my często nazywamy go po prostu szopą, chociaż to niesprawiedliwe, bo jest on dość porządny, z kuchnią, mebelkami, lodówką, itd.

2006

2008

Znowu ważne wydarzenie- zakup reidera- najlepsza kosiara na świecie!!!!!!! Teraz nasze 5.500 m2 kosimy w 3 godziny!!!!!!!! Najlepszy zakup naszego życia jak dotąd!!! Dziękujemy sponsorom :-)

2009

2010

Niestety bardzo rzadko odwiedzałam działeczkę, a to za sprawą przeszkadzajki nr 2- Piotrusia. Musiałam się poświęcić całkowicie odchowaniu synka. Nadrobię to, mam nadzieję...

Rok 2010 jest, można powiedzieć, nieco przełomowy, ponieważ straciliśmy drugą, ostatnią wierzbę rosnącą na brzegu rzeczki Kiczy. Miasto ostatecznie usunęło drzewo. Teraz jest dość "łyso". To właśnie wierzby nadawały naszej działce takiego szczególnego charakteru. Będziemy musieli poczekać aż prym przejmą inne, małe jeszcze drzewusia posadzene już przeze mnie. Są to niestety (albo stety) już zupełnie inne drzewa i krzewy, które przedtem były tłumione przez wierzby. Może więc teraz wypięknięją i zmienią wkrótce "łysy" krajobraz w coś równie ciekawego jak wierzbowe labirynty zwieszające się nad ścieżkami. Poczekamy, zobaczymy i podzielimy się zdjęciami.

 

 

 2011

W końcu miałam więcej czasu dla ogrodu. Przeszkadzajki przeszkadzały, ale i tak dużo robiłam sama. Niestety, to "robiłam" w moim przypadku oznacza tylko pielenie i opiekę nad warzywniakiem. Maciej za to dorobił 2 metry ścieżki granitowej. Ponadto przerobiliśmy stary skalniak (po prostu po rocznej przerwie musiałam go całkowicie przebudować bo pozarastał straszliwie i panował tam wkurzający nieogar) wsadzając nowe roślinki, również iglaczki i likwidując "żwirową wyspę" u dołu. Maciej poprawił walące się murki. Wyrzuciliśmy też stare drewniane schodky z pniaków prowadzące do wody, ponieważ całkowicie już spróchniały. Teść zaopatrzył nas już w cudowne kamienne płyty, które w przyszłym roku utworzą nowe niezniszczalne tym razem schodki.

Zaczęliśmy też niewinnie i małymi kroczkami trudne prace nad ujażmieniem skarpy brzegu rzeki. Położyliśmy na spory odcinek około 20 m czarną folię- agrowłókninę ogrodową aby zakryć brzydki brzeg i w końcu pokonać chwasty, które do tej pory po prostu pryskaliśmy roundap'em lub kosiliśmy. W przyszłości planuję obsadzić skarpę różnymi krzaczkami liściastymi i iglastymi. Narazie posadziliśmy tylko tawułki, których rozsadki zrobiłam sama. Zobaczymy po zimie co z nich będzie. Chcę aby nasadzenia utworzyły spore pasy o różnej kolorystyce, ale zastanawiem się nad doborem roślin- przede wszystkim trzeba bowiem ograniczyć koszt takich masywnych nasadzeń- musi być tanio!! Wchodzą więc w grę tylko roślinki z produkcji własnej.

Rok 2011 to także ważny rok z powodu naszej decycji- budujemy dom. Projekt już kupiliśmy. W grudniu składamy wniosek o pozwolenie na budowę i na wiosnę zaczynamy "rewolucję". Właściwie to już ją zaczęliśmy, bo powycinaliśmy kilkanaście drzew. Oczywiście, że pisaliśmy o zgodę do urzędu o wycinkę, ale przyszła odpowiedź, którą po prostu musicie sobie przeczytać:

Tak więc posiadając "zgodę moją zgodę" wycieliśmy 2 śliwki,  2 gruszki, 2 jabłka, 2 orzechy włoskie i 2 laskowe no i zrobiło się bardzo łyso i smutno. Trudno, ale będzie DOM!!!

W związku z tym, niniejszym uroczyście obiecuję uzbroić się w spokojne nerwy i spokojny głos na czas budowy, a z żadną ekipą budowlaną postanawiam się nie spoufalać pod żadnym pozorem.

 


konto ważne jeszcze 6235 dni
stat4u